*7 lat później*
-Agathae. - ktoś mną delikatnie potrząsnął. - Danny! Ona się budzi! Agathae kochanie...
Otworzyłam oczy. Kim jestem? Gdzie jestem? Kim są ci ludzie? Chciałam coś powiedzieć lecz głos odmówił mi posłuszeństwa. Bałam się. Bardzo. Kobieta która stała nade mną była bardzo ładna. Miała długie, kasztanowe włosy, duże, niebieskie oczy. Patrzyła się na mnie jakby na coś czekała.
-Kim jesteś? - spytałam zachrypniętym głosem
-Jestem twoją mamą. Pamiętasz coś?
Zaprzeczyłam ruchem głowy.
-Nic? Zero.
-Nic.
Chociaż wiecie co? Pamiętałam jedną rzecz. Po głowie pałętała mi się twarz jakiegoś chłopaka. Nie powiedziałam jej o tym. Sama nie wiem czemu.
-Nazywasz się Agathae Javiera Folk. Masz 11 lat. Przez siedem leżałaś w śpiączce z powodu wypadku. Wpadłaś pod samochód...
Po policzku kobiety spłynęła łza.
Rozejrzałam się po pokoju. Był mały, ale przytulny. To jednak nie sprawiło, że poczułam się bezpiecznie. Wszystko było takie dziwne. Nie jak w moim śnie... Właśnie! Sen ten z którego dopiero się wybudziłam. To w nim widziałam tego chłopaka. Tylko... Kim on był?
-Boję się.- wyszeptałam
Pamięć jest straszliwa. Człowiek może o czymś zapomnieć - ona nie.
Po prostu odkłada rzeczy do odpowiednich przegródek.
Przechowuje dla ciebie różne sprawy albo je przed tobą skrywa
- i kiedy chce, to ci to przypomina. Wydaje ci się, że jesteś panem
swojej pamięci, ale to odwrotnie - pamięć jest twoim panem.